Jedna z najlepszych rockowych płyt 2003 roku. Charakteru Dufusa nie sposób precyzyjnie zdefiniować. Raz wydaje się dekadenckim kabaretem, czasem przywodzi na myśl wodewil, w innym miejscu ostrą punkową jazdę, jeszcze kiedy indziej hipnotyzującą psychodelię i wreszcie, żeby paranoi stało się zadość, przybiera kształt naprawdę pięknej, epickiej pieśni bliskiej (może
dzięki rzeczywiście znakomitemu głosowi wokalisty) co ciekawszym dokonaniom Petera Hamilla i jego Van Der Graaf Generator.