Nie będzie przesady w twierdzeniu, iż KABARET HRABI nie jest nawet w połowie tak znany, jak suma twarzy, które go tworzą. Nie będzie nawet wtedy, jeśli zauważymy, że jest to twierdzenie nadęcie pseudonaukowe, ryzykowne stylistycznie, kompletnie nikomu niepotrzebne i w ogóle jakieś chore. Ale właśnie dlatego od czasu do czasu potrzebna jest "Terapia". W programie tym
Joanna Kołaczkowska, Dariusz Kamys (oboje ex-POTEM), Tomasz Majer (ex-MIŁE TWARZE) i Łukasz Pietsch (ex-szkoła muzyczna) otwierają się przed widzami na oścież, stają wobec nich w bezkompromisowym negliżu mentalnym, bez osłonek opowiadając o swoich głęboko dotąd skrywanych przywarach, niedomogach, bolączkach, traumach tudzież innych zjawiskach psychologicznych, których nazwy brzmią równie dziwacznie i nieprzekonująco. Oczywiście kłamią jak z nut. Ale w kabarecie - podobnie jak w polityce, z którą wszakże HRABI nie mają kompletnie nic wspólnego - nie chodzi przecież o prawdę, lecz o skuteczność rozśmieszania.